Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krwawa nić. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krwawa nić. Pokaż wszystkie posty

6 lip 2018

Od Chuuyi CD Juuzou "Krwawa nić"

Poprzednie opowiadanie

   Przez dłuższą chwilę rudowłosy przyglądał się obiektowi przed nim z niezrozumiałą miną. Kretyn. Ewentualnie zwykły idiota, bo nie wierzył, że można mieć tak nierówno pod sufitem jak ten przed nim. A jednak białowłosy stał przed nim i to było bardziej niż pewne. Ruszał się, oddychał... Wampir wolał jednak dla bezpieczeństwa uniknąć stwierdzenia, że myśli. W każdym razie w tym umyśle na pewno coś się działo, ale chyba nie chciał wiedzieć co.
   Gorsze było to, że to właśnie jego szukał Nakahara. Dokładnie to imię i nazwisko widniało na kartce papieru, którą trzymał w ręce. Już wcześniej miał co do tego mieszane uczucia, ale teraz zaczął zastanawiać się, który z Todorovski'ch go w to wpakował i jak bardzo był świadom tego, w co go pakuje. Którykolwiek z nich to był, słono mu zapłaci za niańczenie tego białowłosego ADHD'owca.
 - Świetnie, miło mi cię poznać, naprawdę. - Wywrócił oczami, zirytowany nadmierną energią chłopaka. Zbyt entuzjastyczny jak dla niego. Z wielką ochotą pokazałby mu, że wcale nie ma się z czego tak bardzo cieszyć, ale... Zerknął ukradkiem w stronę kamer, które co kilka metrów zabierały miejsce pod sufitem. No właśnie. Wiecznie obserwowani. - Ja jestem Nakahara. A teraz chodź. - Obrócił się do niego plecami, wytwarzając połami płaszcza podmuch wiatru, który uderzył w Juuzou. Ten popatrzył tylko zaciekawiony i może nieco zdziwiony na rudowłosego, nie mając nawet zamiaru ruszyć się z miejsca.
   Chuuya szybko zorientował się, że brakuje mu dźwięku jeszcze jednych kroków. Odwrócił się do niego, skupiając wzrok na czerwonych spinkach na jego grzywce. W całej tej postaci były chyba najzwyczajniejszą rzeczą pod słońcem. Może nie licząc tego, że z jakiegoś niewytłumaczalnego, przynajmniej dla rudzielca, powodu układała się ona w rzymską liczbę trzynaście.
 - Dlaczego Juuzou ma iść? - Zapytał, przechylając głowę w bok i przyglądając mu się czerwonymi oczami. Wampir wywrócił tylko oczy, wciskając wolną rękę do kieszeni. Dlaczego to nigdy nie mogło być tak proste? Mówisz komuś, żeby za tobą poszedł i ten idzie. Nie. Nigdy. Zawsze musi paść pytanie dlaczego, po co, dokąd. Nie można było od tak komuś zaufać? Z drugiej strony sam miał problemy z zaufaniem i gdyby postawił się na miejscu tego chłopaka, pewnie też by sam sobie nie zaufał. Szczególnie wiedząc, kim naprawdę jest. Albo raczej wiedząc, że kłamie od czterech lat.
 - Bo jeśli Juuzou ze mną pójdzie, to szybciej dostanie swoją broń. - Odparł, wzdychając cicho. Po chwili zorientował się, że podobnie jak białowłosy mówi o nim w trzeciej osobie. Potrząsnął głową, chcąc się tego pozbyć. On tak nie robił. To było zbyt dziwne nawet jak na rudzielca w kapeluszu.
 - W takim razie Juuzou pójdzie. - Odparł i stanął obok Nakahary, ruszając po chwili razem z nim korytarzem. Kierowali się do sali treningów, gdzie Chuu miał spróbować dopasować broń do Suzuyi, jak zwykle robił to Elliot. Dlaczego nie on? Chłopak od gitary był pilnie potrzebny w drugiej części budynku, a przywódca stwierdził, że rudowłosy się nudzi, więc on zajmie się nowym rekrutem. Mężczyzna domyślał się, że w tym genialnym pomyśle przywódcy maczał palce Dimitrij. Ale policzy się z nim później.
 - Więc najpierw mi powiedz, jaką masz grupę krwi. Wtedy będę mógł wybrać grupę broni, w której będziemy szukać tej pasującej do ciebie. - Wytłumaczył, kiedy tylko znaleźli się na dużej sali. Bardziej tłumaczył to sobie niż jemu, bo pierwszy raz odkąd dołączył do Projektu miał zająć się czymś takim. Dobre tyle, że dostał krótką instrukcję od bruneta, nim ten pognał korytarzem do miejsca, gdzie był pilniej potrzebny. Naprawdę wolałby teraz zajmować się papierową robotą, niż robić za niańkę.

<Juuzouuuu? Wybacz, że tak długo x,x>

28 maj 2018

Od Juuzou do Chuuyi "Krwawa nić"

Już od samego rana skakałem sobie po pokoju, nucąc pod nosem piosenkę bez większego sensu. Z łazienki podszedłem do lusterka, układając swoje białe włosy i wpinając we włosy czerwone spinki. Uderzałem stopą w czerwonych kapciach o ziemię, uśmiechając się sam do siebie. Potem obróciłem się wokół własnej osi, nie zwracając uwagi na nieco pokręcone szelki. Zaśmiałem się, biorąc do ręki igłę i czerwoną nić. Wbiłem po chwili ostry przedmiot w skórę, robiąc sobie kolejny szew.
-Padaj, deszczu, padaj... Pozwól mi zobaczyć sen, ze szczenięcych lat...~ Radość dawaj, kiedy spieniałeś się na piasku hen...~ Kiedy letni gorąc, walczył z chłodem odżywczym... Po liściach bębniąc, kąpiąc pola w błękicie czystym...~ Walle, Regen, walle nieder...~ -nuciłem żwawą piosenkę, szyjąc na swojej skórze.
Po chwili nucąc tylko melodię, przegryzłem nić i gotowy do dzisiejszego dnia wyszedłem na korytarz placówki z nieco poważnym wyrazem twarzy. Kiedy spadł mi jednak od marszu ze stopy kapciuszek, zaśmiałem się.
-Juuzou-kun! Zgubiłeś kapcia!-powiedziałem do siebie, po czym nałożyłem go z powrotem na stopę.-Hai, hai. Pamiętam, Juuzou-kun. Juuzou nigdy nie zapomina, Rei-chan.-pokiwałem głową.
Ruszyłem dalej przed siebie, nie zwracając uwagi na spojrzenia, jakie były na mnie skierowane. Chyba uważali mnie za dziwnego. Oj tam! To tylko Juuzou-kun! On zawsze jest tutaj i mnie poucza. Ale co ja bym bez niego zrobił!? Wkroczyłem do gabinetu, gdzie siedział doktorek, jaki miał mi dzisiaj zrobić badanie krwi.
-Ohayoo! Juuzou Suzuya kłania się nisko!-krzyknąłem, przykładając dłoń do czoła i salutując.
Usiadłem na kręcącym się krześle i zacząłem obracać się z radością. Spojrzałem ciekawy w sufit, pokazując język. Kiedy nagle starszy doktorek mnie zatrzymał i spojrzał na mnie spod tych swoich okularów. Jaki groźny lekarzunio! Nie ładnie chyba straszyć pacjentów! Moja w tym ręka, aby potem cierpiał, za straszenie Juuzou-kun! Mężczyzna po przygotowaniu mnie, wbił mi w żyłę igłę i zaczął pobierać krew. Machałem nogami i bawiłem się swoimi kapciami.
-Nie ładnie, Juuzou-kun. Znowu zgubisz kapcia...-rzekłem.-Masz rację, Juuzou-kun. Nie będę.
W tym momencie moje stopy znowu stanęły na ziemi, a przerażony doktor spojrzał na mnie. Uśmiechnąłem się do niego szeroko, po czym zacząłem nucić znowu pod noskiem.
-Walle, Regen, walle nieder...-zanuciłem, a następnie tylko melodyjnie nuciłem, kiwając głową w rytm.
Po pobraniu krwi, lekarz kazał mi czekać tam, gdzie siedziałem. No, ale co bym siedział... Kiedy tylko zostałem sam, wstałem, kręcąc się po gabinecie. Zaglądałem radośnie w półki, rzucałem niepotrzebnymi moim zdaniem papierami, po czym wskoczyłem na biurko doktorka, kucając na nim i rozgrzebując dokumenty. Kiedy zaczął ktoś się zbliżać, wróciłem na miejsce, znowu bawiąc się kapciem. Do pokoju wszedł lekarz z moimi wynikami, ale chyba był zaskoczony, jaki był tutaj syf. Uśmiechnąłem się uroczo.
-Jakie wyniki, doktorku?-zapytałem radośnie.
Wkurzony lekarz poprawił palcem wskazującym swoje okulary, po czym westchnął bezsilnie. Nie poddawaj się doktorze! Jeszcze muszę ciebie kiedyś zabić!
-Masz krew grupy A. Twój żywioł więc to ogień. Idź z wynikami do instruktora. Zobaczymy, co będzie miał do powiedzenia. Elliot O'Kelly. Kieruj się do niego, młody Suzuyo.-rzekł.
Radośnie pochwyciłem kartkę i podskakując na korytarzu ruszyłem do wcześniej wspomnianego przez lekarza instruktora. Tyle zamieszania... Dajcie mi po prostu fajną broń, a wam od tak udowodnię, że jestem idealnym władcą tego czegoś! Zaśmiałem się, a potem rozejrzałem się wokół siebie. Jak pusto. Ludzie, wampiry! Co mnie ominęło, żeście tak pouciekali!
---
Po oddaniu odpowiednich dokumentów dla Elliotka, ruszyłem, aby się przejść po korytarzach i pobudzić we wszystkich napotkanych nieco strachu. Ale tutaj jest śmiesznie! Widząc kogoś przed sobą, podbiegłem do niego, wsadzając mu palec między żebra. Zaśmiałem się radośnie, po czym spojrzałem na tą osobę z poważnym wyrazem twarzy.
-Boisz się, Juuzou... Juuzou.... Czuje...-powiedziałem, zniżając głos.
Mężczyzna nieco zbielał, widząc chyba mój uśmiech psychola. Uciekł? Tak szybko? A chciałem się pobawić! Nagle usłyszałem, jak ktoś idzie za mną. Odchyliłem głowę do tyłu. Jedną dłoń ułożyłem w w widełki i zaśmiałem się cicho do siebie.

-Juuzou widzi ciebiee....-powiedziałem.-Miło mi cię poznać! Juuzou Suzuya jestem!
Chłopak miał czapkę na głowie i ubrany był tak jak każdy inny. Dziwni są. Po co tak dbają o wygląd? Nie lepiej ubrać coś wygodnego? Takie szelki miło się nosi, a na dodatek nie trzeba na okrągło podciągać spodni. Dlaczego ci ludzie są tacy głupi? Juuzou-kun? Wytłumaczysz mi? Może powinienem więcej z tobą rozmawiać? Tak, tak Rei-chan. Rozmawiajmy częściej. Jak dobrzy przyjaciele, dobrze?

<Chuuya? ^^>